wtorek, 6 grudnia 2011

Wolna wola?








No dobrze, wiecie co? Zauważyłem, że czuję niesamowity upust uczuć to narysowaniu, namalowaniu czegoś. Niezwykle silne uczucie. Co to jest... Szczęście?


Wciąż się modlą, tyle że nie wiedzą, że Bóg nie wysłucha, jesli nie słucha.


Wiecie co... Nie mam żadnych sensownych myśli. Mam ochotę wbić sobie nóż w rękę, co robiłem jeszcze tak nie dawno. Ale nie mogę... Obiecałem, znajomej, oraz Vanilli.

Oj, jak straszny musi być widok ziemi z... no nie wiem, odległości takiej jak między ziemią a księżycem...Pomyślcie. Możecie zobaczyć swój kontynent. Wiecie, gdzie możecie umiejscowić swój dom. Ale to nie działa w dwie strony.
Z obecnej perspektywy, nic nie widzisz. Nie umiesz nic nigdzie umiejscowić. Nie wiemy o czymś, co może być tak blisko, a oni mogą wiedzieć o nas.

Ta, można to rozumieć dosłownie, jak i w przenośni. Przyzwyczajcie się.






Piękny, straszny wszechświat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz